niedziela, 20 września 2015

2 komentarze:



VMIN [ BTS - V & Jimin ]  
                                 One Shot                                      


                  Słony "deszcz" spływał po policzkach chłopaka mimo, iż niebo nad miastem miało nieskazitelną barwę. Mężczyzna siedział na ziemi, opierając się o ścianę tuż przy wejściu do domu Bangtan boy. Miał na sobie obcisłe spodnie i zarzuconą niedbale ciepłą bluzę. Głowę miał spuszczoną, a ogarniający go smutek można było dostrzec gołym okiem. Gdy chłopak uniósł głowę by spojrzeć wysoko w niebo, z domu obok wyszedł V, wokalista Bangtan boys. Chłopak trzymał w dłoni wór śmieci, wyraźnie przepełniony. Z uśmiechem na ustach nucił piosenki z obejrzanego anime. Otwierając furtkę, dostrzegł znajomą mu czuprynę. Już w pierwszej chwili wiedział na kogo patrzy. Był to Jimin, ale nie wyglądał tak jak go zapamiętał. Podkrążone oczy i zmęczona twarz przeraziła go. V rzucił śmieci i natychmiast podbiegł do zapłakanego chłopaka. Przyklęknął przy nim, zasypując falą pytań, na które nie dostał odpowiedzi.
 - Dlaczego Ty? - szepnął zrezygnowany - Dlaczego akurat Ciebie musiałem spotkać, co?! - po jego twarzy spłynęły gorące łzy.
     -  Jimin? -wyszeptał V załamanym  głosem - Co Ty... Przecież... - nie mógł wydusić z siebie słowa.
     Pod wpływem emocji złapał przyjaciela za ramiona. Jimin przełknął głośno ślinę wyciągając ku niemu dłoń.
    - Przepraszam - wyszeptał V. Uważnie przyglądał się przyjacielowi i jego ruchom.
     Taehyung poczuł jak ciepła ręka Jimin'a  obejmuje go w pasie, przyciągając do siebie. Palce drugiej ręki wplótł we włosy chłopaka. 
   Jimin uchylił lekko usta wciągając powietrze, po czym lekkim, szybkim ruchem połączył je z ustami V. W tym słodkim geście przelał swoje wszystkie uczucia, które przez tak długi czas chował w przepełnionym miłością sercu. 
     Tae od początku był świadomy tego, że jeżeli odwzajemni pocałunek to będzie początek ich nowej, wspólnej przyszłości. Choć nigdy wcześniej nie sądził, że może ich coś połączyć, ta krótka chwila i dreszcz podniecenia sprawiły, że niepewność minęła. 
W tym momencie usta V wpiły się namiętnie w te należące do przyjaciela. Czując napływającą falę czułości Jimin zatracił się w tej pięknej chwili. Dłonie ruszyły w niezwykły taniec odkrywając zakazane dotąd miejsca. Delikatne ręce masowały V, gładząc go z niezwykłą precyzją. 
     - Ej! Pedały! Długo jeszcze? Bo za raz zaczniecie pieprzyć się na tym chodniku - powiedział Rap Monster, który właśnie wracał z zakupów z JungKook'iem. 
     Kochankowie niechętnie odsunęli się, wciąż spragnieni siebie. 
     - To nie tak... - jęknął się V - My nie jesteśmy gejami.
     Nigdy w życiu nie przyszło mu do głowy, że to możliwe. W zasadzie do tej chwili. 
     Serio? - zakpił JungKook - A wyglądałeś jak mały szczeniak liczący na więcej pieszczot od swojego pana.- Spojrzał na Jimin'a, który  uśmiechnął się lekko na myśl, że ma tak uroczego psiaka. 
     - Dobra - rzucił Rap Monster - Jak tak bardzo chce się wam bzykać to wejdźcie do środka. - Machnął ręką zbierając ich do domu. 
      Całe pomieszczenie było przesiąknięte smakowitym zapachem kolacji przygotowanej przez Jin'a. Wszyscy usiedli do stołu, by wspólnie zjeść kolację. 
      Wszyscy byli pogrążenie w swoich myślach. Niezręczna sytuacja rosła z minuty na minutę. 
     - Jeżeli chodzi o Jimin'a - odezwał się nagle lider grupy - Nie mam nic przeciwko temu... - zabrakło mu słowa -Już wcześniej domyślałem się.
     - Ja również akceptuję Was - dodał Suga. 
     Reszta chłopców poparła ich.
     Taehyung poczuł jak narasta w nim coś dziwnego. Zmieszany podniósł się od stołu po czym odszedł bez słowa. 
     Jimin wziął głęboki oddech po czym ruszył za przyjacielem. 
     Uchylił lekko drzwi i zajrzał do środka. Na łózki leżał zapłakany V. Swój szloch  tłumił poduszką. 
     - Przepraszam Cię V - wyszeptał Jimin - Wiem, że powonieniem... zrobić to inaczej. Po prostu... kocham Cię całym sobą i...- zawahał się - Chcę spędzić z Tobą resztę dni, więc... 
     Ciepły oddech na karku  Tae przerwał mu myśli. V pozwolił by silne ramiona otoczyły go swoim ciepłem.       - Ja też Cię kocham - szepnął Tae, przygryzając płatek jego ucha. 
     Podążając za pożądaniem tancerz przewrócił ukochanego, podciągając jego koszulkę. Ciepłym językiem naznaczył szlak na mięśniach brzucha chłopakach. 
     V zdecydowanym ruchem odepchnął podnieconego kochanka. 
     - Chyba nie sądzisz, że... - uśmiechnął się łobuzersko - dam Ci się tak łatwo. - blondyn wstał z łóżka po czym oblizał usta odchodząc.
     Jimin został sam ze stojącym problemem w spodniach . 
     Następnego dnia chłopak nie zszedł na śniadanie. Suga poprosił V, aby zbudził śpiocha. 
     - Co się stało że dalej leżysz w łóżku ?- zapytał z szatańskim uśmieszkiem.
     - Nic takiego...- wymamrotał Jimin.
     - A może zabawiałeś się z myślą o mnie co? - zażartował V.
     W tym momencie tancerz wstał bez słowa. Nie patrząc na ukochanego zaczął się rozbierać. 
     W pierwszej chwili Taehyung  był pewien, że to zaproszenie do seksu. Lecz szybko zrozumiał, że to nie ma z tym nic wspólnego.

*** 

              Święta zbliżały się wielkimi krokami, lecz uczucie między kochankami, jakby osłabło. V miał w naturze prowokowanie Jimin'a, by po chwili zostawić go rozczarowanego. To sprawiało, że Jimin cierpiał, a łzy wylewał w kołnierz koszuli Jungkook'a. Nie potrafił tego uczucia znieść.
        W końcu nadeszły święta cały zespół zabrał się wieczorem,aby  zjeść wspólnie kolacje i wręczyć sobie nawzajem  prezenty.Wszyscy jedli i żartowali ze sobą ciesząc się każdą chwilą. Wspominali czasy przed debiutem,nim się wszyscy poznali jak i po debiucie.W powietrzu unosiła się woń przepysznej kolacji ugotowanej przez Jin'a oraz męskich perfum.Pod koniec kolacji , gdy trzeba było już zacząć zbierać talerze V wstał. Podszedł do jeszcze siedzącego Jimin'a, uśmiechnął się wyciągając chustę z kieszeni i szybko owinął kochankowi nią oczy. 
-To teraz ja chce pobyć  sam  z Jimin'em, więc wychodzimy, wrócimy jutro.-poinformował wszystkich V ciągnąc za sobą nic niewiedzącego Jimin'a. 
                 Taehyung prowadził ostrożnie kochanka po schodach obejmując go i delikatnie od czasu do czasu muskając jego zimne policzki wargami.
-Jesteśmy na miejscu - odparł V -poczekaj jeszcze chwile - dodał.
Następnie pomógł chłopakowi,  który ciągle miał zawiązane oczy położyć się na łóżku.Otóż znajdowali się w hotelu,  a V miał już obmyślany prezent świąteczny dla swojego chłopaka.Udał się do łazienki na krótką chwile,  by zdjąć ubrania. Jimin słyszał jego odgłosy gdy się poruszał , znajdywały się one coraz bliżej. Aż nagle chłopak poczuł ciepło ust V na obojczykach. Pomógł zdjąć koszulkę swojemu kochankowi pomiędzy pocałunkami. Czuł jak jego ciało z każdą chwilą zostaje pozbawione ubrań. Gdy był już całkiem nagi , a pocałunki kochanka ucichły poczuł zimną dłoń V na penisie. Zwinne palce wokalisty gładziły nabrzmiałego członka na przemian mocno ściskając go, a usta podgryzały sutki.Chłopak czuł się jak w niebie jedynie czego w tej chwili żałował to to, że nie widział twarzy i nagiego ciała swojego kochanka , ale długo nie musiał rozpaczać z tego powodu. Jego kochanek rozwiązał mu chustkę zębami.
          Gdy otworzył oczy zaczął rozglądać się po pięknie umeblowanym pokoju w  celu odnalezienia V .Jego wzrok zatrzymał się na kolorowej świecącej choince , pod nią spokojnie leżał sprawca całego zamieszania, a jednocześnie osoba ,którą tak kurewsko mocno kocha.
-Dziś są święta,  a ja jestem twoim prezentem.-powiedział nagi V wcale nie zasłaniając swego boskiego ciała.-Tej nocy oddam ci się cały bez sprzeciwów , więc rusz dupę ,bo nie mam zamiaru czekać -dodał.
Jimin jak na rozkaz po tych słowach wstał i podszedł do kochanka. Usiadł na zimnej ziemi złapał ukochanego za podbródek i przyciągnął do swoich ust.V czuł jak palce Jimin'a u drugiej dłoni wchodziły w niego jeden po drugim. Z początku czuł dyskomfort . Pi czasie postanowił zmienić pozycję,  bo od tej w której był bolał go kark od  schylania głowy między krocze kochanka. Podczas ,gdy chciał sięgnąć po usta Jimin'a niechcący zahaczył nogą o choinkę czemu towarzyszył głośny huk , a kochankowie przerwali pieszczoty.V wstał jako pierwszy ,alby podnieś choinkę.Gdy schylał się by ją podnieś poczuł niesamowity ból w dolnych partiach ciała, a z  jego gardła wyszedł niesamowity jęk bólu i rozkoszy. Był to Jimin wchodzący w niego nie zapowiedzianie z pełną siłą.
-Już nie wytrzymujesz? To nawet nie połowa,  wiesz nie mam małego.-powiedział Jimin co było prawdą.
-Zamknij się tylko weź już wejdź we mnie cały bez zbędnego pierdolenia.-Powiedział cicho V.
-Coś mówiłeś? -spytał przy czym delikatnie i powoli wchodząc coraz głębiej.
-Weź mnie już przeleć .Tej nocy chce przeżyć z tobą taki orgazm , który będę pamiętał do końca życia, a  czuł ból przez nawet kilka dni.-powiedział bez większego zastanowienia V.
-Jesteś pewien? - drążył dalej Jimin.
-Tak...PROSZE CIE PRZELEĆ MNIE JUŻ !-wykrzyczał zdesperowany Tae.
-Jak prosisz to, aż głupio mi odmówić.-po tych słowach Jimin złapał kochanka mocniej za biodra i przyciągnął go do siebie czemu towarzyszył dalszy krzyk V.
Zaraz gdy Jimin wszedł zaczął się poruszać , a po ciele V przechodziły coraz to nowsze dreszcze rozkoszy jeden spowodowany pod wpływem drugiego dreszczu.Kochankowie szybko się synchronizowali i zbliżali się coraz bardziej do niezapomnianego orgazmu.Pierwszy doszedł V,  zaraz po nim jego ukochany. Gdy kończyli Taehyung natychmiastowo zasnął ze zmęczenia,a Jimin zlizał z niego resztki białego płynu.
               Na drugi dzień rano wstał V rozglądając się po pokoju za swoim chłopakiem.Usłyszał delikatne skrzypienie otwieranych drzwi. Był to Jimin ze śniadaniem.
-Smacznego.-powiedział podając talerz.
-dzię...-urwał w połowie V gdy chciał usiąść.
-Aż tak ciebie boli dupa? -spytał Jimin z ironicznym uśmieszkiem.
-Nie dziw się.
-Czemu? -spytał zaciekawiony chłopak.
-To normalne gdy schylasz się w obecności pedała od razu pcha ci chuja do dupy bez pytania.-powiedział zirytowany V.
Na te słowa oby dwoje zaczęli się śmiać po między czułymi pocałunkami.



sobota, 19 września 2015

Brak komentarzy:
Prolog

       Mark i BamBam są zwyczajną i przeciętną parą. Najwyżej tak    myślał przez pół roku BamBam dopóki nie dowiedział się że jego  ukochany jest wilkołakiem... 

      Mark jest wilkołakiem, jako nastolatek uciekł z watahy z której    pochodzi. Chłopak od zawsze chciał żyć jako człowiek, więc           uciekł do "świata" ludzi. Tam znajduje watahę wilkołaków                żyjących wśród ludzi które pomogły mu. Dzięki nim chłopak żyje  jak normalny ' człowiek'. Po jakimś czasie Mark odkrywa że jest  homoseksualny i kocha się w swoim przyjacielu ze szkoły -  BamBam'ie. Chłopcy tworzą przez pół roku szczęśliwy związek.  Pewnego wieczoru BamBam przychodzi do Marka. Zaczyna robić  się namiętnie i zmysłowo między nimi. Zza czarnych chmur  wyszedł księżyc w pełni. Mark wbrew swojej woli zmieniania się  w wilczo podobne stworzenie. BamBam przerażony zaczyna  krzyczeć i rzucać przedmiotu w przemienionego Marka. Chłopak  ucieka z domu do pobliskiego lasu w którym poluje 4 osobowa  grupa wilkołaków.
 Jak zakończy się ten wieczór? 
 Czy BamBam umrze będąc pożartym przez wilkołaki? 
 Czy Mark kiedykolwiek dowie się co stało się z BamBam'em?